Forum "Sok Marcepanowy" Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie

Trening: ujeżdżenie kl.L i skoki kl.L (M./10.02.2009)
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
"Sok Marcepanowy" > *Chocolate Shout / Treningi

Autor Wiadomość
Marcepan
Administrator



Dołączył: 07 Gru 2009
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Trening: ujeżdżenie kl.L i skoki kl.L (M./10.02.2009)    

Wstałam rano. MissK jeszcze spała więc przygotowałam śniadanie. Zjadłam i zostawiłam gotowe śniadanie dla MissK. Zebrałam się i poszłam do stajni. Konie właśnie odpoczywały po śniadaniu. Przywitałam się najpierw z klaczkami a potem z Shoucikiem. Wzięłam uwiąz i wyprowadziłam Moonlight i Sonatkę na wybieg. Radośnie pogalopowały na trawkę, która powoli zaczyna się wybijać . Shout zarżał ze stajni, widocznie poczuł się pokrzywdzony tym, że został sam. Wróciłam do niego, wzięłam szczotki i zaczęłam go czyścić. Kiedy był już czyściutki osiodłałam go. Wyprowadziłam go przed stajnie i założyłam mu jeszcze owijki. Wsiadłam na niego i pojechaliśmy na ujeżdżalnie. Trochę się powyginałam żeby zamknąć bramkę nie zsiadając z wałaszka ale jakoś się udało ;d. Na początek powoziliśmy się trochę stępem na luźnej wodzy. Potem podciągnęłam popręg, zebrałam wodze tak aby mógł wyciągać głowę, ale wodze były na kontakcie. Troszkę wolt, ósemek, częstych zmian kierunku. Ogólnie wyginanie. Po ok.15 minutach rozgrzewki w stępie zakłusowanie na długiej wodzy. Oczywiście kłus anglezowany . Chocolate wyciągał nóżki. Pokłusowaliśmy trochę na dużym kole. Potem ósemka, zmiana kierunku przez środek ujeżdżalni i znowu to samo ćwiczenie ale na drugą stronę. Poklepałam go po szyi. Na wolcie o ok.20m średnicy zagalopowanie. Ładnie wykonał polecenie. Na delikatnym kontakcie, spokojnym tępem poprowadziłam go na długą prostą. Delikatną łydką zachęciłam go do wyciągnięcia kroku. Rozciągnął grzbiet, cały czas pracowałam „na pysku” aby się nie rozpędzał. Za zakrętem powoli go zwolniłam do kłusa, a następnie do stępa. Dociągnęłam popręg, jeszcze trochę pracy w stępie. Zebrałam wodze i zrobiliśmy dużą ósemkę. Poprowadziłam go w kierunku drągów. Oddałam mu trochę wodze i dałam łydkę aby przeszedł przez drągi. Sprawiło mu to trochę problemu, bo odstępami drągi były rozstawione na kłus. Ale jakoś sobie poradził . Za drągami zakłusowanie. Znowu wyprowadziłam go na duże koło. Na zakręcie zagalopowanie. Po paru foule galopu przejście do kłusa. Shout był bardzo skupiony i poprawnie reagował na wszystkie polecenia. Naprowadziłam go ponownie na drągi tym razem w kłusie. O wiele lepiej to wyglądało. Za drągami poprowadziłam go w prawo i znowu zagalopowanie. Najechaliśmy na niewielką kawaletkę. Trochę za mocno się wybił jak na tak małą przeszkodę . Poklepałam go i pojechaliśmy w lewo. Wolta w galopie i przejście do stępa. Chwila odpoczynku, zmiana kierunku i zakłusowanie. Dość wyciągniętym kłusem poprowadziłam go na szereg kawaletek.
-Przyda Ci się więcej ćwiczeń na koziołkach – powiedziałam śmiejąc się, podczas gdy wałach na zmianę przechodził i przeskakiwał przeszkodę. Ponownie to ćwiczenie ale tym razem od drugiej strony. Teraz już wszystkie przeszedł. Poklepałam go. Kłusem podjechaliśmy do ściany, bo tam jest dość dużo wolnego miejsca na prostej. Zrobiliśmy wężyka (taki slalom ale bez przeszkód xd) w kłusie. Poprzez półwoltę wróciliśmy na „ścieżkę”. Ponownie w kłusie, ustępowanie od łydki. Przy okazji zaczął bardziej angażować zad i się zbierać. W narożniku zagalopowanie i pełne okrążenie w galopie zebranym.
-Super-pochwaliłam konia i pogładziłam jego zganaszowaną szyję ^^. Przejście do stępa. Na trochę luźniejszej wodzy dałam mu odsapnąć w nagrodę. Po chwili odpoczynku znowu zakłusowanie. Teraz zrobiliśmy ćwiczenie z przejściami kłus zebrany – kłus wyciągnięty. Na krótkiej prostej oczywiście zebrany, a na długiej wyciągnięty. Na początek chwila rozruszania na długiej prostej w kłusie roboczym. I na krótkiej zebrałam go. Na długiej znowu wydłużenie kroku, i na krótkiej zebranie. Ćwiczenie powtórzyłam jeszcze przez dwa okrążenia. Następnie zmiana kierunku przez środek ujeżdżalni (oj trudno było xd) i to samo na drugą stronę. Ćwiczenie na lewą stronę powtórzyliśmy 2 razy i znowu zagalopowanie. Poprowadziłam go na jedną z przeszkód. Była to stacjonata ok. 70 cm wysokości. Wałach bez wahania, bezbłędnie pokonał przeszkodę. Poklepałam go i dalej na kopertę ok.1 metra wysokości. Tu też nie tworzył problemów. Teraz szereg gimnastyczny składający się z:
1. drąg
2. (2,20 m odstępu) kawaletka (tzw. Koziołek)
3. (3,20 odstępu) kawaletka
4. (6,20 odstępu)stacjonata 110 cm
5. (6,60 odstępu) okser 120 cm

Ładnie zaczął. Drąg pokonał wyciągając nieco krok. Następnie dałam mu delikatną łydkę, i lekki skok nad 1 kawaletką, druga tak samo. Przed przeszkodą postawił uszy, widać, że bardzo się starał. Zachęciłam go łydką i oddałam wodze. Bardzo ładnie się wybił. Przeszkodę pokonał bezbłędnie. Przy okserze wyczułam, że jest trochę niepewny, ale sam skok nie sprawił mu problemu. Za szeregiem pochwaliłam go i poprowadziłam jeszcze na woltę. Po wolcie w galopie przejście do kłusa. Był już trochę zgrzany więc jeszcze tylko chwila kłusa anglezowanego i przejście do stępa. Poluźniłam mu popręg i dałam luźne wodze. Stępowaliśmy dobre 20 minut. Zaprowadziłam go do stajni. Na chwilę zostawiłam w boksie osiodłanego, bo telefon w siodlarni dzwonił. Przełożyłam tylko wodze przez strzemiona i poszłam odebrać. Kiedy wróciłam zobaczyłam Sonatę kombinującą coś przy pysku Chocolata. „No ładnie!” pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie. Podeszłam do koni.
-Oj malutka chciałaś mu pomóc? – powiedziałam gładząc włochatą szyje klaczki. Spojrzała się niewinnie. Weszłam do boksu Shout’a i rozsiodłałam go. Poklepałam jego jeszcze ciepłą szyje. Zaniosłam sprzęt do siodlarni i poodkładałam wszystko na miejsce. MissK z *Moon z tego co zdążyłam zauważyć poszły na hale więc pewnie nie prędko wrócą. Wzięłam marchew i wróciłam do koni. Wzięłam jedną marchewkę a resztę zostawiłam prze boksem. Połamałam smakołyk i rozdzieliłam między konie. Weszłam o boksu Shout’a i przetarłam go jeszcze słomą. Przytuliłam się do jego siwej, no niezbyt czystej sierści. Wyszłam i wrzuciłam mu jeszcze jedną marchewkę. Podniosłam szczotki, których używałam wcześniej do wyczyszczenia siwka i weszłam z nimi do boksu małej. Poklepałam ją po szyi i wyciągnęłam kawałek marchwi podając klaczce. Łakomczuszek od razu schrupał ;]. Zaczęłam ją powoli czyścić. Sonata grzecznie stała wyciągając szyję. Widać, że lubi czyszczenie i tego jej było trzeba ;d. Gdy skończyłam odłożyłam szczotki i dałam małej kawałek marchwi. Zaczęłam delikatnie gładzić jej nóżki.
-Twoim szczotkom przydałby się mały prysznic – uśmiechnęłam się do źrebaka. Delikatnie spróbowałam podnieść jej nogę. Na początku zapomiała, że musi ją wyrwać i pozwoliła podnieść kopyto. Po chwili jednak zaczęła ją wyrywać.
-spokojnie-powiedziałam i wolną ręką zaczęłam gładzić ją po ciele. Kiedy troszkę się uspokoiła odrazy odstawiłam nogę. Powtórzyłam to samo z drugą przednią nogą. W tym przypadku było już troszkę trudniej. Dała się jednak przekupić na marchew i przez chwilę trzymała spokojnie nogę. Łosiek przyglądał się wszystkiemu z zaciekawieniem. Włożyłam małej do żłobu ostatnią marchew i wróciłam jeszcze na chwilę do Czekoladowego.
-Co zazdrośniku ? – potarmosiłam jego grzywę. Wydobyłam resztki marchwi z kieszeni, którą on z chęcią zjadł. Poklepałam go jeszcze ostatni raz i sprawdziłam czy kopytka są czyste. Potem pożegnałam się z końmi i poszłam zobaczyć co ciekawego robi MissK i kasztanka.


Post został pochwalony 0 razy
Post Pon 17:52, 21 Gru 2009
 Zobacz profil autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  

Wszystkie czasy w strefie CET (Europa).
Obecny czas to Pią 21:36, 18 Sty 2019
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin